Jeśli kiedyś już urządzałeś/aś swoje wnętrza jest duża szansa, że chociaż jeden element w Twoim domu był złą decyzją. Mimo że mają to samo sąsiedzi, znajomi i mnóstwo osób w internetach, a produkt czy rozwiązanie wnętrzarskie jest super popularne. A jednak… Tobie się kompletnie nie sprawdziło. Dzisiaj o tych wszystkich z pozoru „bezproblemowych” elementach, które niechcący są… kontrowersyjne. A w oczach niektórych osób czynią wnętrze mniej funkcjonalnym.

Nad czym się zastanowić 2 razy? A właściwie jakie te elementy mają wady? O tym w dzisiejszym wpisie :)

 

1. Odpływ liniowy

Odpływy liniowe są oczywiście różne i dzielą się na te mniej i bardziej udane. Częstym problemem jest to, że mimo, iż są stosunkowo duże (mają np. 60cm długości), zapychają się dużo szybciej niż standardowy odpływ w popularnym niegdyś brodziku. Niby rura doprowadzona jest taka sama, ale jednak woda jakoś tak nie chce za bardzo spływać… Osobiście, mam teraz odpływ zwany „samoczyszczącym”, co oznacza nie mniej, nie więcej, niż to, że zapycha się w jeden dzień. Ma taką malutką krateczkę, która chwyta wszystkie nieczystości i zapycha się migusiem. Z samo-czyszczeniem nie ma to nic wspólnego.

Co można zrobić, jeśli zależy nam na odpływie liniowym, ale chcemy spać spokojnie?

 

2. Podłoga drewniana

Próbując wybrać do własnego domu konkretną podłogę drewnianą zrobiłam wycieczkę w otchłań for internetowych i zaczęłam czytać opinie różnych użytkowników. Miałam trochę wrażenie, że niektóre osoby nie tyle są niezadowolone z konkretnych cech danej podłogi, ile po prostu są generalnie niezadowoleni z posiadania podłogi drewnianej. Mimo że jest to bardzo popularny i szlachetny materiał, drewno jest bardzo dalekie od bycia podłogą niezniszczalną. Jakie ma potencjalne wady?

 

3. Duże lustro w łazience

Kiedyś pewien niemiły pan napisał mi komentarz w Internecie, że projektant zrobił mu lustro w łazience idące aż do blatu szafki podumywalkowej i powinien z tego powodu iść do więzienia. Ponieważ nikt się nie skusił na kłótnię, komentarz szybko został usunięty. Teraz się do niego jeszcze odniosę: nie żyjemy w programie telewizyjnym, gdzie klient się wyprowadza, a projektant robi mu realizację – niespodziankę. Projekty są zatwierdzane przez klientów i zawsze można wprowadzić jakieś zmiany. Także bardzo proszę mi tu nie pisać głupot o więzieniach :)

Faktem jest, że lustra schodzące za umywalkę blatową nie są rozwiązaniem dla każdego. Obecnie mam takie lustro u siebie i tak – jest permanentnie zachlapane. Czy sprawia to, że nie mogę spać w nocy? Nie. Czy mogłabym je codziennie czyścić? Tak. Czy to robię? Nie.

Warto pamiętać, że lustro nad umywalką jest standardem i szczególnie przy domownikach wybitnie uzdolnionych w zasyfianiu go – nawet podniesienie dolnej granicy o 20, 30 czy nawet 50 centymetrów może nie rozwiązać sprawy. Lustro i tak trzeba będzie regularnie myć. A płytki, które znajdą się za umywalką – niespodzianka – też będą zachlapane. Nie będzie to aż tak widoczne, ale… zastanówmy się, czy zależy nam na czystym domu, czy na domu, który czysty udaje.

 

4. Płytki w połysku

Gdybym dostawała złotówkę za każdym razem, gdy trafiam na opinię „Te płytki są piękne, ale strasznie się rysują!”, która dotyczy płytki w połysku położonej na podłogę – byłabym bogata. Często bogu ducha winne płytki otrzymują negatywne recenzje w Internecie właśnie przez tę wadę. Tylko, że problem jest taki, że wszystkie (lub prawie wszystkie) płytki w połysku się rysują! To jest normalne! Dlatego nie kładzie się ich na podłogi! Nie i już!

Dodatkowym argumentem jest to, że po wylaniu się niewielkiej ilości płynu lub wniesieniu w podeszwie buta śniegu – płytka w połysku staje się niebezpiecznie śliska. Jej powierzchnia z zasady jest tak gładka, że nie ma szansy na przyczepność. Jeśli chcecie, żeby ktoś zabił się pod prysznicem – zróbcie w nim podłogę polerowaną, w połysku.

Co oprócz tego? Nawet na ściany połysk sprawia, że wszystko się w takiej płytce odbija, więc trzeba ją po prostu sprzątać częściej. Jeśli w strefie mokrej zdecydujecie się na ciemne płytki polerowane, to macie jak w banku, że będzie na nich bardzo widać ślady wody, mydła, kamienia. Przy umywalce będzie to jeszcze do uratowania, ale pod prysznicem – koszmar. Jedynym sposobem jest mycie ścian w taki sam sposób i takimi samymi specyfikami jak szybę prysznicową.

 

5. Szafki z płyty MDF

Pionowe fronty z lakierowanej płyty MDF nie stanowią problemu, natomiast warto pochylić się nad blatami szafek z tego materiału. MDF jest chyba najtańszym materiałem, z którego można zrobić przykładowo szafkę podumywalkową, tak, żeby od razu nie zniszczyła się od panującej w łazience wilgoci i bezpośredniego kontaktu z wodą. MDF jest też używany do szaf, szafek RTV itd. Warto zdać sobie sprawę, że jest to kolejny materiał, któremu do niezniszczalności daleko. Ma niestety tendencję do delikatnego rysowania się. A jeśli nie obchodzimy się z nim za dobrze – to do mocnego rysowania. Szczególnie wykończenie w połysku, tak jak w przypadku płytek, pod kątem rysowania jest z góry skazane na porażkę. 

Co można z tym fantem zrobić?

 

6. Drewniany blat w kuchni

Swego czasu dość modny, ale podobnie jak w przypadku podłogi drewnianej – ma sporo wad i nie będzie dla każdego. Co się może wydarzyć, jeśli zdecydujemy się na drewniany blat?

Drewniany blat ma też swoich fanów ze względu na swoją szlachetność, natomiast decydując się na niego pierwszy raz lepiej zapoznać się z drewnem w innych miejscach i sprawdzić, czy to jest materiał dla nas :)

 

7. Jednokolorowe wnętrza

A szczególnie wnętrza białe. Nie wiem, czy kiedyś słyszeliście, ale biel ma baaardzo dużo odcieni. Niby biały – prosty kolor, a jednak. I niestety o tym, jak wiele odcieni ma biel, dowiadujemy się, gdy próbujemy stworzyć całą łazienkę w bieli lub zrobić coś tak z pozoru prostego jak dobrać białe AGD do kuchni. Niestety – szybko okazuje się, że umywalka jest bardziej szara niż biała, lub nawet lekko zielonkawa, jedna biała płytka wpada w żółty, a druga w niebieski. Płyta indukcyjna miała być biała, ale od bieli ją dzieli przepaść. Miała być biała kuchnia albo biała łazienka, a okazuje się, że mamy rewię barw.

I niestety, najgorsza wiadomość jest taka, że w pewnym stopniu jest to nieuniknione. Możemy oczywiście włożyć super wysiłek, by zminimalizować te różnice kolorystyczne. Ale nie przeskoczymy faktu, że ten odcień bieli nigdy nie będzie wszędzie absolutnie identyczny. Może być zbliżony, ale nie identyczny. 

Dlatego jeśli chcecie dobrać chociażby blat z konglomeratu do frontów meblowych z MDFu – przyłóżcie te dwa materiały do siebie. Zobaczcie, jak to gra. Jak widzicie, że zlew przyszedł niemalże żółty – rozważcie odesłanie go. Przypilnujcie tematu, póki jest szansa na wprowadzanie ewentualnych zmian. Zwróćcie uwagę na te odcienie, ale nie spodziewajcie się dopasowania doskonałego :)

 

8. Złote dodatki (sic!)

Tak samo jak w przypadku bieli – złoto ma różne odcienie. Zwykle mamy do czynienia z żółtym złotem (jak biżuteryjnym) oraz bardziej beżowym mosiądzem. Czasem też złote elementy wyposażenia mogą wpadać nawet w lekki pomarańcz. Dochodzi do tego jeszcze kwestia tego, że jedno złoto będzie jaśniejsze, drugie ciemniejsze. Jedno polerowane, drugie szczotkowane. Czy da się to opanować? Średnio.

Jeśli dane elementy będą blisko siebie, to jak w przypadku blatu/frontów warto tego podobieństwa odcieni dopilnować. Ale nie ma co się spodziewać, że zamawiając 15 elementów wyposażenia opisanych jako złotych, będą one w takim samym odcieniu. Nie ma na to szans. I kwestia zamawiania z jednego sklepu też nam tego nie załatwi, bo dany sklep może sprzedawać produkty z różnych chińskich fabryk, które używają różnych złotych farbek. Pozostaje uważnie wybierać produkty w sklepach internetowych i przyglądać się zamieszczonym zdjęciom oraz mieć z tyłu głowy, że coś może na żywo wyglądać inaczej i trzeba będzie to odesłać i wybrać coś innego.

Pamiętajcie, by nie zestawiać tuż obok siebie więcej rzeczy w jednym kolorze. Jeśli na w pełni złotym stoliku stawiacie w pełni złotą lampkę – jest mała szansa, że to się uda.

Czy jeśli w jednym pomieszczeniu znajdą się elementy o różnych odcieniach – będzie to widać? Nieszczególnie. Sama mam w obecnym mieszkaniu motyw koloru miedzi, który za każdym razem ma trochę inny odcień. Moim zdaniem w niczym to nie przeszkadza – dopóki nie przesadzimy z ilością i bliskim sąsiedztwem poszczególnych elementów. Nie ma więc co panikować, ale też nie ma co się nastawiać, że odcienie będą doskonale identyczne.

Poniżej zdjęcia przykładowych dodatków, które pokazują spore różnice kolorystyczne:

 

9. Szklane stoliki

Chyba najczęstszą odpowiedzią na pytanie: „czy jest coś, czego na pewno Państwo w projekcie nie chcecie?” są „szklane stoliki” albo „szklany stół jadalniany”. Dawny trend stoły ze szklanym blatem ewidentnie wywołał traumę w niejednej głowie :) Ja jednak całkiem lubię szkło jako blat w często użytkowanych miejscach typu stolik kawowy. Z jednego powodu: jest go bardzo łatwo doczyścić. Nawet, jeśli potrzebna jest pewna doza szorowania. Szkło jest całkowicie gładkie, więc nie ma problemu z tym, że jakiś brud się „przyklei” i ciężko będzie z tym coś zrobić. Czy na szkle widać okruszki itd.? Oczywiście, że tak. Wymaga częstszego sprzątania, niż inne powierzchnie. Ale tak, jak w przypadku lustra w łazience – do zastanowienia się, czy wolimy faktycznie czysty dom, czy dom, który na czysty tylko wygląda.

 

10. Lampy z licznymi szklanymi kloszami

Znowu to szkło :) Czasem, gdy do Internetu trafia projekt z pięknymi, rozłożystymi lampami o licznych szklanych kloszach, pojawiają się komentarze: „kto to będzie czyścić?!”. No i coś w tym jest. Jeśli jesteś osobą pedantyczną, szklane klosze mogą Cię kosztować sporo zdrowia. Ich mycie nie jest takie łatwe, bo wypadałoby regularnie ścierać z nich kurz, ale przy szkle nie jest to takie łatwe. Powstają smugi, często kurz nie wyciera się wszędzie, bo powierzchnia nie jest po prostu płaska. Pod światło widać smugi itd. Najlepiej raz na jakiś czas całkowicie zdjąć klosz i go porządnie wyczyścić z każdej strony. 

Czy jest to w takim razie opcja dla każdego? Nie. Tak jak pozostałe pozycje na tej liście :) 

 

Podsumowując, jeśli jesteście zdecydowani na któryś powyższy element/rozwiązanie, nie musicie się go jakoś koszmarnie obawiać. To nie są rzeczy, które są jednoznacznie złe. Tylko warto sobie zdawać sprawę z ich potencjalnych wad i podjąć decyzję o kupnie świadomie. Jeśli jesteś osobą wybitnie praktyczną i kierujesz się zasadą „byle mniej sprzątania” – polecam unikać rozwiązań podkreślających brud i wymagających z innych powodów. Jeśli jesteś osobą zakochaną w drewnie i konieczność dbania o nie w ogóle Cię nie przeraża – nie powstrzymuj się przed jego zastosowaniem. Dla każdego będzie dobre coś innego :)

Agnieszka Konieczna

architekt wnętrz

Powróć do listy wpisów