Po długiej nieobecności wracam z nowym postem blogowym. Opowiem Wam o 6 wątpliwościach, na które pewnie natkniecie się na którymś etapie remontu czy wykańczania nowego domu / mieszkania. Będą to odpowiedzi na pytania, które zdecydowanie warto sobie zadać i podjąć decyzje świadomie. Dlaczego akurat taka lista a nie inna? Bo o to najczęściej pytają mnie moi klienci :) Dziś uchylę rąbka tajemnicy następującym tematom:

– jak dobrać żarówki do wnętrza?
– farba matowa czy satynowa?
– jakie oświetlenie przy lustrze w łazience?
– jakie wykończenie płytek wybrać?

a za tydzień:
– lepsze panele czy deska podłogowa?
– jaki materiał będzie najlepszy na blat kuchenny?

Niektóre z tych tematów są dość szybkie do omówienia, inne to tematy w stylu never-ending-story, których nie sposób wyczerpać. Pójdziemy w kolejności od tych najszybszych do najtrudniejszych, żeby starczyło Wam sił na jak najdłużej :) Pierwsze 4 tematy znajdziecie opisane poniżej, dwa najdłuższe tematy (czyli podłogi i blaty) opiszemy sobie w części drugiej. 

Gotowi? Zaczynamy!

 

1. Farba matowa czy satynowa?

Zacznijmy od tego, że pisząc farba satynowa – mam na myśli leciutki połysk typu skorupka jajka. Czyli nie kompletnie płaski mat. Myśląc o farbie satynowej nie musicie się obawiać, że będzie to taka świecąca brzydota jak w dolnej części ścian w szpitalach. Nie mówimy o farbie bardzo błyszczącej ani zmywalnej. Po prostu o takiej, która jest w 70-80% matowa, a nie w 100%.

Jaka jest najważniejsza zaleta farby satynowej?

Moim zdaniem wygląda bardzo przyjemnie ze względu na to, że nie daje takiego „płaskiego” efektu. Super prezentuje się na ścianach ze sztukaterią czy innymi bajerami, które są wypukłe. Światło nieco inaczej się od niej odbija podkreślając efekt 3d. Nie zmienia to jednak faktu, że farba matowa na sztukaterii czy innych wystających elementach też będzie wyglądać dobrze.

Jaka jest najważniejsza zaleta farby matowej?

To, że dużo mniej widać wszelakie nierówności. I to jest istotna sprawa. Na widoczność krzywizn w ścianach czy niedociągnięć w kładzeniu tynku / gładzi wpływa też bardzo mocno światło. W zależności od tego jakie i gdzie mamy źródła światła – niektóre niedociągnięcia będą kompletnie niewidoczne, a niektóre będą walić nas po oczach i ranić naszą duszę. Nie zmienia to jednak faktu, że farba matowa najmniej ze wszystkich wykończeń będzie podbijać te niedociągnięcia.

WNIOSEK: Jeśli masz wątpliwości co do tego, czy Twoje ściany są absolutnie idealne – skłaniałabym się ku farbie matowej. Chyba, że lekkie niedociągnięcia nie mają dla Ciebie znaczenia, a z kolei zależy Ci na maksymalnym podkreśleniu sztukaterii – wówczas satyna będzie fantastyczna. A jeśli chodzi o to, co tak zwyczajnie po ludzku wygląda ładniej? To już kwestia gustu. W salonach np. marki Flugger są ściany pokryte fragmentarycznie farbami o tym samym kolorze, ale innym wykończeniu, więc najłatwiej jest porównać różne opcje i zdecydować, co akurat Tobie podoba się najbardziej :)

 

2. Jakie oświetlenie przy lustrze wybrać?

Oświetlenie przy lustrze to niełatwa sprawa. Najważniejsze jest to, żeby źródło światła było na wysokości wzroku, zarówno po prawej, jak i po lewej stronie. Dzięki temu twarz będzie równo doświetlona. Zastosowanie wyłącznie oświetlenia sufitowego sprawdzi się najprędzej w jasnych łazienkach i dużych lustrach, które to światło odbiją. Nigdy nie będzie jednak idealne, bo światło od góry sprawi, że strefa naszych oczu będzie lekko zaciemniona. Może to nie być dużą przeszkodą, ale jeśli chcemy bardzo dobrego oświetlenia lustra, do wyboru będą:
– lustra z frontowym podświetleniem led (nie tylnim)
– lustra z żarówkami jak w profesjonalnych garderobach
– kinkiety na wysokości wzroku po prawej i po lewej, najlepiej za mlecznym szkłem (żeby nie raziły w oczy)
– ewentualnie kinkiet centralnie nad lustrem, ze źródłem światła skierowanym w lustro (wtedy światło się odbija i ląduje na naszej twarzy)
– opcjonalnie małe lustra z podświetleniem led montowane do ściany (np. w łazience) lub stawiane na blacie toaletki

WAŻNE: Lampki wiszące po lewej lub po prawej od lustra to rozwiązanie czysto dekoracyjne, które nie zapewni wysokiego komfortu przy robieniu makijażu lub wycinaniu zaawansowanych wzorków w zaroście. Nie dla każdego będzie to jakkolwiek istotne, ale warto sobie z tego zdawać sprawę i wybrać jakieś jedno miejsce w domu (np. łazienka, toaletka), które będzie bardzo dobrze doświetlone. 

PS. Jeśli zależy Ci na tym, żeby lustro idealnie oddawało kolorystykę, wybierz lustro opti white. Jeśli wybierzesz lustro podstawowe, tańsze, będzie ono miało lekką, zielonkawą poświatę. Jest duża szansa, że całe życie oglądasz się w takich lustrach i nigdy tego nie zauważyłeś_aś, więc nie przerażaj się. Lustra optiwhite są o około 30% droższe (tak z mojego doświadczenia), więc cytując klasyka, jeśli nie widać różnicy, to po co przepłacać. Szczególnie, jeśli lustro jest w jakimś mało istotnym miejscu domu. 

Poniżej przykłady różnego rodzaju oświetlenia lustra w łazience.

 

3. Jak dobrać żarówki do wnętrza?

Dobór odpowiednich żarówek to kwestia mocno indywidualna. Na początek należałoby się zastanowić, czy preferowane jest światło mocne, czy raczej słabsze. Drugi temat to: jakie przeznaczenie ma dana lampa – funkcjonalne czy dekoracyjne? A ostatni temat to barwa światła. Zajmijmy się tym po kolei.

 

A. Światło mocne czy słabe

Jeśli chodzi o natężenie światła – ja osobiście wolę mieć słabiej doświetlone przestrzenie, które tego większego światła aż tak nie potrzebują. Mocniejsze światło rozważyłabym w pomieszczeniach typu: garderoba, pralnia, wiatrołap. Czyli pomieszczeniach, gdzie ważne jest, żeby dokładnie widzieć, co się robi. Ewentualnie: kuchnia, gabinet – ale z naciskiem na strefę roboczą, bo reszta pomieszczenia może być doświetlona delikatniej. W łazience i pozostałych pomieszczeniach – kwestia gustu.

W praktyce natężenie światła będzie miało swoje odzwierciedlenie w mocy żarówki. Jeśli przykładowo w jasnej, niewielkiej sypialni będziemy mieć 3-5 sufitowych lamp natynkowych pod żarówki GU10, zwykle żarówki te mają moce do wyboru między 5 a 10W (najczęściej spotykane). Z kolei jeśli chcemy sporo światła – wybieramy te 10W. Jeśli wolimy bardziej subtelne oświetlenie – 5W. Jeśli ciężko się zdecydować – coś pomiędzy :)

Co ważne: ciemne powierzchnie dużo słabiej odbijają światło. W efekcie ciemne pomieszczenia będą potrzebowały spokojnie 2 razy więcej światła niż analogiczne powierzchnie w jasnych kolorach. Jasna, standardowej wielkości łazienka spokojnie sobie poradzi z 3 żarówkami (+ oświetlenie akcentowe), ale jeśli chcemy dobrze doświetlić łazienkę ciemną, przyda się z 5-6 żarówek minimum. Chyba, że chcemy, by ta łazienka była klimatyczna, doświetlona subtelnie – wtedy znowu wracamy do mniejszej ilości świateł. Wszystko jest kwestią gustu. 

Co robić, jeśli już są wyprowadzone kable pod określoną ilość lamp, a my boimy się, że światła będzie za mało? Można przetestować faktyczną ilość światła po prostu wykorzystując gołe żarówki, bez montowania konkretnych lamp. Jeśli rzeczywiście światła będzie za mało – odpowiedzią będą lampy podwójne, potrójne itd. Jeden kabel wystarczy, a my będziemy mogli użyć 2, 3 i więcej żarówek. 

 

 

B. Światło główne czy akcentowe

Ważne przy rozważaniu natężenia i barwy światła będzie to, czy mówimy o oświetleniu głównym, funkcjonalnym, czy o świetle dekoracyjnym, akcentowym, ambientowym – jak niektórzy to nazywają :)

Ja zwykle praktykuję następujący podział: światło sufitowe to dla mnie światło główne, które ma być funkcjonalne. Tutaj najprędzej stosuję większe moce żarówek. Światło funkcjonalne będzie potrzebne do czynności, kiedy musimy widzieć, co robimy. Pranie, gra w planszówki, zakładanie butów itd. to rzeczy, które lepiej robi się w dobrym świetle. Dobrze, żeby tak naprawdę w każdym pomieszczeniu, poza światłem dekoracyjnym, pojawiły się lampy sufitowe – funkcjonalne.

Z kolei światło akcentowe, dekoracyjne, to będą wszelakie paski led, drobne lampki wiszące, kinkiety dekoracyjne. Lubię, gdy ich światło dosłownie się „tli”. Jest subtelne, nie rzuca się w oczy. Można takie dodatkowe światło włączyć jako jedyne przy oglądaniu filmu lub przy nocnej wycieczce do toalety, gdy nie chcemy się za bardzo wybudzić. No, czyli wcale aż takie niefunkcjonalne to ono nie jest ;) Światłem akcentowym może być też rozbudowana lampa wisząca z większą ilością żarówek. Po prostu dobieramy wtedy bardzo małe moce, żeby jej zapalenie nie wywoływało efektu oślepienia, tylko subtelną poświatę światła :)

 

C. Barwa światła

Tutaj sprawa jest według mnie najprostsza. Światło zimne nie będzie super przyjemne w domu, bo da efekt ciut szpitalny. Albo co najmniej gabinetu dentystycznego. Fajnie sprawdza się światło białe – neutralne lub lekko ciepłe (4000-4500K) w roli żarówek do lamp głównych, funkcjonalnych. Światło wyraźnie ciepłe będzie wyglądało fantastycznie w lampach dekoracyjnych i akcentowych paskach led. Tutaj możemy iść w temperaturę typu 2700-3500K

Poniżej zdjęcie, które chyba najlepiej obrazuje różnice w barwach światła:

 

Różnorodne barwy światła mogą nas też wspomóc, jeśli jakiś istotny kolor wyszedł inaczej, niż miał wyjść. Jeśli chociażby na korytarzu (gdzie nie spędzamy dużo czasu, więc idealna barwa światła nie jest aż taka istotna) pomalowaliśmy ściany na jakiś mocny kolor, który wyszedł za ciepło lub za zimno – możemy to do pewnego stopnia skorygować odpowiednim oświetleniem (ciepłym, żeby ocieplić – lub zimnym, żeby ochłodzić).

Światło też będzie istotne w odbiorze kolorów w ogóle. Warto wiedzieć, że wnętrze będzie inaczej wyglądać w zależności od tego, w jakie kolory światła pójdziemy. Jeśli w danym pomieszczeniu jest okno oraz zastosowano żarówki bardzo ciepłe – za dnia kolory wnętrza będą się wydawały wyraźnie chłodniejsze niż wieczorem, w świetle sztucznym. Wynika to z tego, że światło dzienne jest z natury chłodne, a sztuczne najczęściej ciepłe. Więc jeśli w świetle sztucznym coś nie wygląda jak na wizualizacji sugerującej światło dzienne lub neutralne – nie ma co panikować :)

Poniżej zdjęcia mojego gabinetu w różnych wariantach. Jedno z włączonymi 3 neutralnymi żarówkami bodajże o mocy 10W, inne z włączoną lampą dekoracyjną o słabiutkim natężeniu i bardzo ciepłej barwie. Zwróć uwagę, jak zmienia się kolorystyka podłogi w zależności od tego, jakie lampy są akurat włączone. 

 

 

4. Jakie wykończenie płytek wybrać?

Pytanie, na które w ogromnym skrócie można odpowiedzieć: tylko nie połysk na podłogę!!!

A w dłuższej wersji odpowiedź będzie taka:

Wykończenia płytek to zwykle:
– połysk 
– satyna
– lappato
– mat / natural

W zależności od wizji producenta, zwykle dany model płytki dostępny jest w 1-2 wykończeniach, rzadko we wszystkich możliwych. Albo może nawet nigdy. Najpopularniejsze są chyba te najbardziej skrajne, czyli połysk i mat. Zajmijmy się wszystkimi po kolei. PS. Napiszę dziś o wykończeniach pod kątem czysto wizualnym, nie będziemy się zajmować rodzajami płytek. Więc poniższe informacje są ciut uogólnione. Zakładam, że nie musicie wiedzieć wszystkiego, ten artykuł jest już wystarczająco długi :)

Jeśli chodzi o łączenie ze sobą różnych wykończeń to nie ma tutaj ograniczeń. Według mnie ważne jest, żeby różne wykończenia dotyczyły różnych płytek. Natomiast jeśli zależy Ci na użyciu płytki w połysku na ściany plus płytki matowej na podłogę z tej samej kolekcji i koloru, jest to dozwolone. Ja jednak wolę bawić się różnymi kolorami i efektami. Poniżej przykłady. 

>> Zobacz pozostałe zdjęcia z tej realizacji <<

 
A. Płytki w połysku

Zalety:
– przyjemny dla oka wygląd, choć pewnie to kwestia gustu.

Wady:
– absolutnie nie nadają się na podłogi, szczególnie w strefach mokrych, bo w połączeniu z wodą są bardzo śliskie;
– łatwo się rysują (szczególnie położone na podłodze. Ale mogą się porysować już na etapie remontu, jeśli wykonawcy nie uważają);
– nie nadają się w miejsca wzmożonego ruchu typu centra handlowe (szkliwo może się wytrzeć i zmatowić na „ścieżce” największego ruchu);
– są ciężkie w utrzymaniu czystości, bo pod światło widać każdą smugę. Dotyczy to szczególnie jednolitych kolorów;
– czarne płytki w połysku będą najtrudniejszą opcją płytek do utrzymania w czystości, szczególnie w strefie prysznica lub przy zlewie (ślady z wody i kamienia). 

B. Wykończenie satynowe

Nie za często spotykane. Są to płytki w lekkim połysku, coś pomiędzy polerem a matem. Przykładem będzie Tubądzin Specchio Carrara. Nie są aż tak śliskie, choć w strefie mokrej trzeba uważać. Mogą stanowić fajną alternatywę dla połysku dla osób, które nie są pewne swojej decyzji. Dobrze jest je zobaczyć najpierw na żywo.

C. Lappato

Wykończenie, które w bazie ma efekt matowy, a dodatkowo jakby na wierzchu ma delikatne kropeczki w połysku. Efekt jest dość trójwymiarowy i wygląda świetnie w przypadku płytek o wykończeniu betonu, surowego kamienia itp. Dzięki temu płytka jest łatwa w utrzymaniu czystości, nie widać na niej każdego okruszka, choć pewnie na bardzo jednolitych kolorach nie uda się tego przeskoczyć. Dzięki matowej bazie płytka ta nie powinna być śliska, spokojnie nada się na podłogę.

Ze względu na modę na marmury obserwuję, że coraz mniej na rynku jest płytek o tym wykończeniu, ale wizualnie moim zdaniem jest przyjemne dla oka. 

D. Mat

Bardzo często występujące wykończenie płytek i mój osobisty ulubieniec. Nie ma to jak matowa płytka :) Kompletnie nie jest śliska, więc nada się nawet na schody wewnętrzne. Wykończenie nie jest przekombinowane, więc doskonale widać wzór płytki. Od matu nie odbija się dużo światła, więc nie będzie nadmiernego kombinowania z utrzymaniem czystości. Krótko mówiąc: matowa płytka będzie najbardziej uniwersalna. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że prawie bezproblemowa.

Od niektórych klientów słyszałam obawy, że płytki matowe są trudne w utrzymaniu czystości, bo bardzo wżera się w nie brud. Ja nie mam takich doświadczeń, a w swoich mieszkaniach / domu i niejednej przestrzeni, którą wynajmowałam – natknęłam się na naprawdę sporo płytek i nigdy nie miałam problemu z wżeraniem się brudu. Wydaje mi się, że bardziej jest to kwestia konkretnej płytki, jej otwartych porów, a nie stricte wykończenia, co kiedyś potwierdził mi pewien wykonawca. Dlatego nie bój się matowych płytek. A jeśli się boisz – kup najmniejszą dostępną ilość lub zaopatrz się w próbkę i wykonaj testy trwałości i brudzenia. Nic nie da takiej pewności jak własnoręczne próby niszczenia :)

 

 

To już wszystko! Ciąg dalszy z analizą desek kontra paneli oraz materiałów na blaty kuchenne – pojawi się za tydzień. Stay tuned! I koniecznie daj znać w komentarzu, czy artykuł był pomocny :)

Agnieszka Konieczna

architekt wnętrz

Powróć do listy wpisów